fbpx

Dobre wieści

Po dość trudnym okresie, wreszcie dobre wieści. Od 20 kwietnia zostają otwarte magazyny w północnych Włoszech, co oznacza, że Państwa zamówienia będą na bieżąco realizowane z dostępnych w magazynie towarów. Niestety należy wziąć pod uwagę fakt, że linie produkcyjne nadal stoją, a to oznacza, że jeśli czegoś nie ma to nie można tego przygotować, załadować i sprzedać. Więc jeśli mają Państwo jakieś zamówienia w „zamrażalniku” to nadszedł czas aby je odmrozić, gdyż na dzień dzisiejszy nie ma pewności kiedy produkcja zostanie wznowiona, a i to nie oznacza, że dany produkt będzie dostępy od ręki. Niektórzy twierdzą, że powrót do „normalności” cokolwiek by to nie oznaczało w momencie wznowienia produkcji zajmie od 6 do 10 miesięcy. Dlatego teraz jak nigdy nie należy przekładać realizacji zamówień.

Oficjalny komunikat!

Zgodnie z ostatnio wydanym rozporządzeniem włoskiego rządu informuję, że Ceramiche Brennero, Decorunion, SIL Ceramiche, Officinarkitettura, Vetrovivo pozostają zamknięte do dnia 13 kwietnia 2020.

Czy to oznacza, że nic nie robimy? Absolutnie nie.

Można składać zamówienia, gdyż w miarę możliwości będą one wprowadzane do systemu. Pozwoli to państwu na zachowanie kolejności i priorytetu nad osobami składającymi zamówienia w późniejszym terminie.

W przypadku zamówień na przedpłatę, tę będą miały specjalny priorytet i będą przygotowywane w pierwszej kolejności. Oznacza, że to wasze zamówienie będzie gotowe w pierwszym tygodniu zaraz po otwarciu magazynu.

Dziękuję za uwagę, bądźcie silni, wspólnie damy radę!

Nadal zamknięte?

Szanowni Państwo

Od 25 marca wszystkie firmy, których działalność gospodarcza nie jest strategiczna dla włoskiego państwa są zamknięte. Niestety nie ma możliwości realizacji zamówień. Biorąc pod uwagę wprowadzane przez wojewodów w różnych regionach obecnie obowiązujące restrykcje do 14 kwietnia, istnieje prawdopodobieństwo, że w całych Włoszech zostanie podtrzymana obecna sytuacja, a co za tym idzie nadal nie będzie możliwości realizacji Państwa zamówień. Biura, magazyny i spedycja są zamknięte.

Niestety stoi też linia produkująca tapety i dekoracyjny gres, więc nie mam możliwości wysyłania tych produktów.

Jeśli planują Państwo odbiór towaru we Włoszech proszę o weryfikację czy dany magazyn jest otwarty.

Wydarzenia, które się nie odbędą

Lista wydarzeń, które ze względu na zaistniałą sytuację pandemii się nie odbędą

ITALIA
Biennale di Venezia (Biennale Architettura 2020)
Wydarzenie przełożone
Data wydarzenia od 23 Maja do 20 Listopada.
Nowa data od 29 Sierpnia do 29 Listopada


Salone del Mobile, Milano
Wydarzenie przełożone
Data wydarzenia 21-26 Kwietnia.
Nowa data: 16-21 Czerwca.


MiArt, Milano
Wydarzenie przełożone
Data wydarzenia: 17-19 Kwietania.
Nowa data: 11-13 Września.


Mido, Milano
Wydarzenie przełożone
Data wydarzenia: 29 Luty- 2 Marzec.
Nowa data: 5-7 Lipca.


FRANCJA
Art Paris
Wydarzenie przełożone.
Data: 2-5 Kwietnia.
Nowa data: 28-31 Maj.


NIEMCY
Light + Building, Frankfurt
Wydarzenie przełożone
Data wydarzenia: 8-13 Marzec.
Nowa data: dal 27 Wrzesień 2 Październik.


Berlin Gallery Weekend
Wydarzenie przełożone.
Data wydarzenia: 1-3 Maja.
Nowa data: 11 -13 Września (połączone z Berlin Art Week)


WIELKA BRYTANIA
Clerkenwell Design Week
Wydarzenie przełożone
Data wydarzenia: 19-21 Maj.
Nowa data: 14-16 Lipiec.


DANIA
Copenhagen Architecture Festival
Wydarzenie zawieszone  
Data wydarzenia 23 Kwiecień 3 Maj.
BRAK NOWEJ DATY.


STANY ZJEDNOCZONE
NYCxDesign, New York
Wydarzenie zawieszone
Data wydarzenia: 12-20 Maj.
Przewidziana data wydarzenia Październik.


NeoCon, Chicago
Wydarzenie odwołane.
Data wydarzenia: 8–10 Czerwca.


Vectorworks Design Summit, San Diego
Wydarzenie odwołane.
Data wydarzenia:
: 22-24 Kwietnia.

ICFF, New York
Wydarzenie odwołane.
Data wydarzenia: 17-20 Maj.


Legends, Los Angeles
Wydarzenie odwołane.
Data wydarzenia: 7–9 Maj.


MEXTRÓPOLI 2020, Mexico City
Wydarzenie przełożone
Data wydarzenia: 20-23 Marca.
Nowa data prawdopodobnie Wrzesień.

 
AIA Conference on Architecture 2020, Los Angeles
Wydarzenie przełożone
Data wydarzenia 14-16 Maj.
Nowa data jeszcze nie ustalona


Architectural Digest Design Show, New York
Wydarzenie przełożone
Data wydarzenia 19-22 Marzec.
Nowa data przewidziana na 25–28 Czerwca



JAPONIA
Kyoto Biennale International Exhibition of City and Design 2020 
Prezentacja odbędzie się Online
Data wydarzenia 27–29 Marca.


CHINY
Art Basel Hong Kong
Wydarzenie odwołane.
Data wydarzenia: 9–21 Marca.

 
Art Central Hong Kong
Wydarzenie odwołane.
Data wydarzenia: 18-22 Marca.


Jingart, Beijing
Wydarzenie odwołane. Data wydarzenia: 21–24 Maj.

Design Shanghai Fair
Wydarzenie przełożone
Data wydarzenia: 12-15 Marca.
Nowa data 26-29 Maja


 
ZJEDNOCZONE EMIRATY ARABSKIE
Art Dubai
Wydarzenie przełożone
Data wydarzenia: 25-28 Marca.
Nowa data do ustalenia

Ten wirus zabija nie tylko ludzi

Wirus zabija ludzi i zaczyna zabijać biznes. Od kilku dni Włochy jako cały kraj są objęte kwarantanną. Rząd wprowadza nowe ograniczenia, a od środy wszystkie firmy, które nie prowadzą strategicznej działalności dla państwa działalności muszą zostać zamknięte.

Oznacza to, że do zamkniętych wcześniej restauracji, barów, kin i innych miejsc, w których mogą się zbierać ludzie dołączają wszystkie firmy duże i małe, które nie prowadzą strategicznej dla państwa działalności. Pozostają aktywne stacje benzynowe, apteki, markety z żywnością itp. Wprowadzone zostają zaostrzone warunki odnośnie wychodzenia z domu, w zasadzie można powiedzieć, że jest to areszt domowy. Można wyjść tylko na zakupy.

Na LinkedIn czytam coraz to ciekawsze porady handlowych guru, którzy mają rozwiązania na każdą okazję. Nawet w takiej sytuacji jak przymusowe zamknięcie firmy spowodowane globalną pandemią. Wygląda jakby oni to wszystko już przeżyli, jednak nikt nie potrafi się postawić w mojej sytuacji. Bądźmy szczerzy, to nie są wakacje, bo w tym okresie też zarabiam. Więc czytam porady super doradców, LinkedInowych coachów sprzedaży i coraz bardziej zaczynam się zastanawiać za co ludzie im płacą? Przecież te osoby prowadzą szkolenia, ponoć mają nauczyć ludzi sprzedawać, a rady jakie udzielają w sytuacji kryzysu spowodowanego globalną pandemią to czyste lanie wody.

Czy w związku z zamknięciem firm wstrzymuję moją działalność? Absolutnie nie. Deprymujące jest informowanie klientów, że nie ma możliwości odebrania materiału. Jeszcze gorsza jest niepewność, gdyż po raz pierwszy w mojej biznesowej historii, ktoś inny podejmuje decyzje za mnie. W obecnej sytuacji nie mam wpływu na działanie firmy. To dość dziwne uczucie.

Czy to oznacza, że wszystko zamknięte i mam przerwę? Absolutnie nie. Obecna sytuacja daje mi możliwość przygotowania się na czas po pandemii. Analizę danych, szczegółową analizę przeprowadzonych kampanii reklamowych, przeprowadzonych szkoleń i opracowanie nowych, które będą wzbogacone o nowe doświadczenia. Ale chyba każdy zadaje sobie pytanie czy w tym okresie sprzedaje?

Oczywiście. Mimo iż są duże ograniczenia to bez względu czy jest to branża budowlana, odzieżowa, zdrowotna to wszystkie one pracują i przyjmują zamówienia. Niech żyje internet mogę z radością wykrzyczeć. Branża reklamowa zaliczyła na początku efekt mini paniki, jednak dość szybko wszystko wróciło do normy. Jedyna branża, która ucierpiała to szkoleniowa. Nie jest to kwestia przygotowania webinarów czy transmisji na żywo. Może i mógłbym przygotować tego typu rozwiązania, jednak nie spełniałyby one do końca swojego zadania. Szkolenia sprzedażowe prowadzę w firmach, które znam. Wiem jakie mają problemy, jak działa struktura i na tej podstawie przygotować i zaproponować szkolenie z rozwiązaniami problemów. Szkolenia dla profesjonalistów z branży budowlanej mogą się odbywać tylko a żywo, gdyż jest to moment gdzie biorący udział w szkoleniu profesjonaliści mają możliwość dotknięcia sprzętu, sprawdzenia go w rzeczywistości.

Jak widzicie, nie można się zatrzymać, zawsze można coś zrobić, zaplanować, sprawdzić, dokonać ponownej analizy danych i przygotować. Niestety są chwile, w których nie mamy wpływu na pewne wydarzenia, więc jedyne co pozostaje to przygotować się.

Covid-19 zmienia życie

W niedzielę 23 lutego dowiedziałem się, że znajduje się niecałe 100km od największego w europie źródła koronawirusa Covid-19, północne Włochy. Dość szybko przekonałem się o trudnej sytuacji jaka się zapowiadała jednak nie mogłem przewidzieć, że dojdzie do tak trudnej sytuacji, w której stanę się niewolnikiem jednego domu. Zakaz wychodzenia o ile nie będzie to związane z obowiązkiem stawienia się w pracy, wizycie lekarskiej lub zakupami żywności. Żadnych spacerów, chodzeniu po ulicy, wycieczkach itp.

Przyznacie, że to dość spore restrykcje i jak tu pracować?

Włochy poznają jak oni to określają smart working. Raptem praca biurowa trafiła do domów. W moich firmach przebywają tylko pracownicy odpowiedzialni za przygotowanie i załadunek towaru. Reszta zamknięta.

Przyznam szczerze, że nigdy nie miałem tego typu doświadczenia. Będąc często w podróży zdarza mi się prowadzić firmę na odległość, jednak to pewnego rodzaju nowość. W zasadzie mógłbym wypełnić odpowiedni dokument aby wybrać się do biura tylko po co. W obecnej sytuacji niewiele to zmieni. Klienci się nie pojawią. Zresztą nikomu tutaj nie chodzi po głowie robienie remontu w obecnych okolicznościach.

Co w takim razie mogę zrobić?

To bardzo dobre pytanie biorąc pod uwagę niepewną przyszłość i ograniczone możliwości. Co jeśli wirus rozprzestrzeni się bardziej?

Handlowcu, dlaczego okłamujesz klienta?

Przykład bazuje na doświadczeniu z polskiego rynku, branży wykończenia wnętrz.

To jest jakaś plaga kłamczuchów. Delikatnie mówiąc. Co gorsza takie zachowanie odbija się negatywnie na tych, którzy pracują w sposób profesjonalny i uczciwy.

Ustalenia, negocjacje, sprzedaż i wal się kliencie. Tak wygląda zachowanie wielu handlowców.

„Kochany kliencie sprzedam ci produkty, mało tego dostaniesz je na wyłączność, będziesz jedynym sklepem w mieście z moim produktem. Nie będziesz miał konkurencji”, te i podobne niedotrzymane obietnice. Później klient zderza się z rzeczywistością, w której musi walczyć z konkurencją tuż za rogiem.

Oczywiście to jeden z wielu przykładów obietnicy, której zazwyczaj nie dotrzymuje handlowiec.

Gdzieś w pogoni za każdym groszem handlowcy się gubią. Z jednej strony ciśnie ich firma, że trzeba zrobić obrót, z drugiej łapią każdą okazję nawet za kilka groszy. To co mnie osobiście dziwi, że nie dbają o pozyskanych już klientów, tylko na siłę szukają nowych. W końcu dochodzi do przykrego momentu, w którym handlowiec traci wiarygodność i zainteresowanie klientów.

Zawsze nurtowały mnie pytania, dlaczego handlowcy składają puste obietnice, dlaczego nie dbają o pozyskanych już klientów?

Naciągają rzeczywistość, oszukują…

Każdą umowę z klientem traktuję jak pewnego rodzaju związek, który opiera się na zaufaniu, uczciwości i wierności. Jeśli związek nie działa, to informuję klienta, że niestety coś między nami nie działa i jestem zmuszony zmienić nasze dotychczasowe warunki oraz dać możliwość innej firmie wprowadzić moje produkty do sprzedaży.

Szczerość, uczciwość i zaufanie na według mnie należy budować współpracę z klientem.

Zastanówcie się.

w poszukiwaniu biznesowego głupka.

Czy ktoś chciał ze mnie zrobić głupka?

Chciałem się podzielić z wami pewną historią biznesową, która jest dla mnie kompletnie niezrozumiała. Niezrozumiała z punktu widzenia biznesowego i podejścia klienta, który chce wejść na rynek i zdobyć klientów. Z jednej strony wykazuje chęć współpracy, a z drugiej utrudnia ją niezrozumiałym dla mnie podejściem. Pierwszy raz spotykam się z taką sytuacją.
Historia a wydarzyła się w 2019 roku, kiedy skontaktowała się ze mną Pani z Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (paih.gov.pl) z pytaniem, czy może przekazać moje dane firmie chcącej wprowadzić produkt na włoski rynek. Każdego dnia otrzymuję sporo zapytań, informacji o współpracy czy też różnego pytania, które tak naprawdę są spamem. Zwróciłem uwagę na końcówkę rządową gov.pl. Po zapoznaniu się z mailem wyraziłem zgodę na przekazanie moich danych firmie, która szuka partnera we Włoszech.
Kilka dni później odezwał się do mnie telefonicznie „senior export manager”, przedstawił ogólny zarys firmy, czym się zajmują, co produkują oraz odpowiedział na moje pytania. Dobrze się składało, że firma zajmowała się produktami do wykończenia wnętrz, gdyż w tym sektorze na rynku włoskim mam najlepiej rozbudowaną sieć handlową. Są to punkty sprzedaży, salony z materiałami wykończeniowymi (gresy, sanitariaty, akcesoria itp.) oraz co ważne 14 handlowców, którzy mają przydzielone regiony i odwiedzają klientów.
Więc wprowadzenie produktu w branży wykończeniowej nie jest dla mnie trudne pod warunkiem, że produkt spełnia swoje normy jakościowe i będzie atrakcyjną propozycją dla moich klientów. Nie mówię o cenie, ale do tego też dojdziemy.
Początkowo pan senior export manager, zwodził mnie katalogami w formie pdf, które jak sugerował powinienem wysłać mailem do moich klientów i architektów. Problem w tym, że nadal nie miałem cen. Nie został mi przedstawiony żaden cennik, upusty, forma współpracy.

Czy pan senior export manager liczył, że wykonam moją pracę za darmo? Może myślał, że przekażę mu dane klientów, do których on będzie mógł wysłać swoją ofertę?

Dokładnie takie podejrzenie nabrałem, gdy po otrzymaniu katalogów w formie papierowej zapytałem gdzie jest cennik i warunki współpracy. W odpowiedzi pan manager stwierdził, że jak klient będzie zainteresowany to oni mu prześlą warunki.

Zapewne rozumiecie, że nie widzę sensu współpracy z takimi firmami. W pierwszej fazie współpracy, gdy mam stworzyć bazę potencjalnych klientów, którą otrzyma klient pobieram jednorazową opłatę. Jest to koszt za moją usługę związaną poświęconym czasem i podróżami po klientach, prezentowania produktu lub usługi. W późniejszej fazie klient decyduje czy moja firma ma go reprezentować na rynku, odwiedzać w jego imieniu klientów i sprzedawać. Ustalamy warunki współpracy, podpisujemy umowę i działamy. Są sytuacje, w których klient zadowala się stworzoną dla niego bazą kontaktów, są też sytuacje, w których kontynuujemy współpracę jako przedstawicielstwo handlowe.

W tym przypadku podejście pana senior export managera przypominało próbę znalezienia głupka, który odwali dla nich robotę pozyskania klientów za friko. Pan manager to człowiek bez wyobraźni, który powinien mieć świadomość tego, że odwiedzając klienta i prezentując produkt lub usługę należy też przedstawić cenę, a nie mówić „napisz do firmy to prześlą tobie cennik”.

Prawdopodobnie nigdy nie zrozumiem takich ludzi. Jak człowiek działający w taki sposób może być na stanowisku „senior export manager”?


Przepis na udany produkt lub usługę

Zastanawiałem się jak rozpocząć ten wpis. Przecież to taki proste. Jest jeden przepis, który składa się z trzech punktów. Banalny, prosty i aż trudno zrozumieć dlaczego wielu przedsiębiorców nie bierze pod uwagę tak podstawowych zasad.

Ok, nie będę trzymać ciebie w niepewności. Osoby, które mnie znają wiedzą, że lubię konkrety bez straty czasu.

Znajdź grupę docelową, poznaj ich problem, stwórz rozwiązanie problemu.

Zanim zaczniesz krytykować zastanów się. Poco tworzyć produkt, skoro nie wiesz czy ktoś go kupi? Jakie rozeznanie zrobiłeś? Kto był grupą testową? Znajomi, rodzina, sąsiedzi? Czy jest to twoja grupa docelowa? Poważnie? Może tworzysz produkt, bo taki sam robi konkurencja? Zapomniałem, ty zrobisz lepszy, dasz więcej i obniżysz cenę. Nie ma nic głupszego jak wojowanie ceną.

Twój produkt ma zaspakajać potrzeby klienta, rozwiązać jego problem, aby był dla niego atrakcyjny. Dużo za niską cenę nie musi być kuszące dla klienta, wręcz przeciwnie, może nabrać podejrzeń, że coś jest nie tak. Jeśli nie uzasadnisz ceny, klient nie kupi.

Wyróżnij się!

Tworząc produkt nie bądź kopią konkurencji. Stwórz alternatywę, wyróżnij się, zaspokój potrzeby klienta, rozwiąż jego problem. Zarób!

Tylko i aż tyle.

Dlaczego micro firmy upadają?

Dlaczego wiele mikro przedsiębiorstw znika z rynku w pierwszych trzech latach swojej działalności?

Jednym z głównych powodów to brak strategii pozyskiwania nowych klientów. Wiele mikro przedsiębiorstw powstaje z rozłamu już istniejącej działalności. Otwórz firmę od zera i znajdź klientów, których nie znasz. Spraw, aby zainteresowali się twoim produktem lub usługą i sprzedaj. W praktyce robi to naprawdę niewielu. Otworzyłeś firmę bazując na doświadczeniu zdobytym w poprzedniej firmie, gdzie pracowałeś jako pracownik. Uważasz, że możesz robić to lepiej od twojego dotychczasowe szefa. Przecież cię wyzyskiwał, nieprawdaż? Dzisiaj jesteś sam sobie szefem i jedyne, na co cię stać na początku twojej drogi jako przedsiębiorcy to kraść klientów, których poznałeś pracując w starej firmie. Nie masz na tą chwilę innego planu. Przecież robisz wszystko lepiej, więc z łatwością przejmiesz sporą grupkę klientów, których obsługiwałeś w starej firmie nie myśląc o tym jak pozyskać nowych. Niektórych pozyskasz, skradniesz trochę zamówień, inni wrócą do starego dostawcy, inni znajda nowe rozwiązania rezygnując z ciebie i twojego byłego szefa, a ty na końcu zostajesz z niczym, bo ilość pozyskanych w ten sposób klientów nie wystarczy, aby utrzymać twoją działalność. Nawet nie miałeś czasu pomyśleć o systemie, który w sposób automatyczny pozwoli ci na pozyskanie nowych klientów. Więc zostajesz z grupką skradzionych klientów, którzy będą szukali nowych dostawców coraz rzadziej korzystając z twoich rozwiązań.
Przekonanie, że przecież to normalne skraść klientów, bo przecież tak się to robi jest złudzeniem.
W mojej opinii świadomy przedsiębiorca budujący swoją firmę od zera ma też stworzoną strategię pozyskania nowych klientów bez stosowania złodziejskich praktyk.

Kolejną rzeczą, którą uważam za kompletnie bezsensowną to walkę o tego samego klienta tworząc firmę na podstawie tej, w której się do tej pory pracowało. Stworzenie identycznej firmy i oferowanie tych samych usług lub produktów w niższej cenie jest praktyką, która nie ma szans na powodzenie. Wojując niższą ceną musisz być świadomy, że zawsze znajdzie się ktoś inny, co zaproponuje to samo w taniej. Więc pytanie, czy wtedy będziesz na tyle silny, aby móc zaproponować swoje rozwiązania taniej i czy będzie to dla ciebie opłacalne?

Jeśli się nie wyróżnisz w sektorze, w którym działasz, nie będziesz rozpoznawalny w swojej grupie docelowej, zginiesz. Oczywiście możesz szukać rozwiązania u trenerów sprzedaży, szarlatanów, który będą mówili, że nauczą cię jak przekonywać ludzi do oferty, jak hipnotyzować klientów, aby kupowali, przyciągać i takie tam brednie. Gwarantuje, że wyciągną z was ostatnie pieniądze i zostaniecie z niczym lub – co gorsza – z długami.

Jakie jest rozwiązanie?

Jeśli już istnieje jakiś produkt lub usługa na rynku to zastanów się nad stworzeniem jego alternatywnego wariantu, który będzie dopasowany do konkretnej niszy.

Wytłumaczę ci dlaczego.
W głowie klienta jest niewiele miejsca dla firm, usługodawców i co najważniejsze oni też muszą się odpowiednio pozycjonować.
Prosty przykład, wręcz banalny, jeśli powiem wam słowo „Cola”, to najprawdopodobniej firma, która jako pierwsza przyjdzie ci do głowy to Coca Cola. Druga podejrzewam, że będzie to Pepsi Cola, a trzecia?
Nie ma trzeciej.
W głowie klienta nie ma miejsca na trzecią firmę, produkt. Przecież samego napoju typu Cola jest cała masa w hipermarketach, jednak nie są one na tyle znaczące, aby zapadały w głowie. Jeśli prosisz barmana o wódkę z colą, to liczysz na drink z pierwszą lepszą Colą z marketu czy z Coca Colą?
Coca Cola i Pepsi Cola to liderzy rynku, poza nimi nic innego w tej przestrzeni nie ma.

Jeśli wejdziemy na rynek technologiczny sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Tutaj nie ma miejsca dla drugiego gracza.
Kiedy spytam o wyszukiwarkę pierwsze co mi odpowiesz Google.
Social network Facebook.
Jeśli dobrze pamiętacie Google próbował wejść w ten segment platformą Google Plus, dzisiaj ta platforma nie istnieje.
Social network dla profesjonalistów, Linkedin.
Social network do szybkich wiadomości, Twitter.
Social do dzielenia się chwilami w postaci zdjęć, Instagram.
Nie ma tu drugich numerów, są alternatywy, ale szybko zrozumiecie, że nie ma tam waszych znajomych, przyjaciół czy też klientów.

Ktoś może powiedzieć, że to tylko kwestia kasy i marketingu, że każdego można pokonać, zastąpić. Mając dużo pieniędzy możemy walczyć z największymi graczami.
Nieprawda. Oto proste przykłady i podejście tych marek do zdobycia zupełnie innego klienta. Czyli to o czym wspominałem. Stwórz alternatywę i odnajdź,zdobądź swoją niszę.

Cocla Cola, lider, numer jeden.
Pepsi, aby zdobyć rynek w latach sześćdziesiątych używało sloganu „Nie chcesz pić napoju twoich rodziców, jesteś Pepsi Generation” (You don’t want to drink what your parents drank. You are the Pepsi Generation! ). Napój smakowo praktycznie taki sam jak Coca Cola, ale marketing zupełnie inny. Skierowany do młodych ludzi.
Trzeci brand Cola?
Były próby, robili to ludzie mający naprawdę duży kapitał, jednak nigdy nikt nie zagroził Coca Coli i Pepsi. Próbował miliarder Richard Branson twórca Virgin tworząc Virgin Cola.
Napój, który powstał 1994 roku, pojawił się na półkach marketów. Najpierw na górnych i tych na wysokości oczu, później niżej, później na samym dole, aż w końcu zniknął. Czy ktoś pamięta, że kiedykolwiek był taki napój jak Virgin Cola? Wpompowane miliony dolarów w marketing nie przyniosły oczekiwanego wyniku. Virgin Cola nie istnieje.

Kolejny przykład. Jeśli już piszę o napojach to warto wspomnieć o Coca Coli, która chciała zawojować rynkiem Energy Drink i zagrozić pozycji Red Bulla.
Red Bull to najpopularniejszy napój energetyczny na świecie. Światowy rynek napojów energetycznych jest opanowany przez dwie firmy, Red Bull i Monster Energy Drink. Trzecia marka producentów energetyków na światowym rynku nie istnieje i nigdy nie istniała. Coca Cola próbowała zaistnieć w tym segmencie swoim napojem Burn. Mimo całych wysiłków Coca Cola Company ich napój energetyczny nie wykroczył poza 1% czy też 2% światowego rynku. Pompując miliony w reklamę. W pewnym momencie stwierdzili, że ich strategia nie przynosi oczekiwanego wyniku i nie ma sensu dalej promować kasy w Burn. Zapewne niewielu wie, że w 2015 roku Coca Cola kupiła Monster Energy Drink i w ten sposób jest obecna na rynku napojów energetycznych. Więc nie Burn…

To może coś polskiego?
Przykładem tu może być Cukiernia Sowa z Bydgoszczy założona w 1946 roku firma, która obecnie jest marką międzynarodową. Wydawać by się mogło, że to przecież tylko sprzedaż ciast i tortów.
Są miasta, w których mówi się „po ciasto do Sowy” i mimo iż zapewne znajdą się mniejsze tworzące lepsze produkty lokalne cukiernie, to nie są zauważane. Problemem jest właśnie wypozycjonowanie swojego produktu, usługi, marki.

Branża budowlana?

Proszę bardzo. Przykładem mogą tu być producenci płytek ceramicznych, którzy próbują zaistnieć na włoskim rynku. Mamy przecież dobrze znanych graczy jak Opoczno, Tubądzin, Paradyż.
Włosi to zaraz po Chińczykach największy producent płytek ceramicznych na świecie. Jakość, design, innowacyjność, którą często szukają klienci. O ile włoskie płytki można znaleźć bez problemu na polskim rynku, o tyle polskich producentów we Włoszech już nie ma. Jest to zapewne spowodowane złą strategią tych firm. Próbowałem kiedyś rozmawiać z jednym z polskich producentów podczas targów Cersaie w Bolonii i muszę przyznać, że podejście export menedżera tej firmy było delikatnie mówiąc odklejone od rzeczywistości.

Znajdź niszę, stwórz produkty, wyróżnij się. Nie kradnij klientów, kiedy nadarzy się pierwsza lepsza okazja opuszczą ciebie, a tego chyba nie chcesz.